Do kabaretu
nie wchodzi się bezkarnie
Łukasz
Czuj
Historia
ta bierze swój początek w zadymionej i ciasnej salce kabaretu Jedenastu
Katów. Jest Monachium, rok 1901. W Niemczech obowiązuje Lex Heinze
- surowo przestrzegane prawo moralności. Grupa artystów z kręgów monachijskiej
cyganerii, nie chcąc poddać się rygorom tego prawa, postanawia powołać
do życia miejsce, w którym bez zadęcia i pretensji do wielkiej sztuki
będzie można do woli oddawać się artystycznym szaleństwom. Dla nich
to tylko forma towarzyskiej zabawy, pomysł na dotarcie do nowej widowni,
patrząc z perspektywy naszego czasu, wiemy iż wtedy zaczyna się rodzić
nowoczesny kabaret, który po dziś dzień znaleźć możemy w piwnicach i
knajpach całej Europy.
Zainicjowana
w Jedenastu Katach historia ma swój bogaty ciąg dalszy. Kabaret
tamtych lat, w obszarze kultury niemieckiej - co trochę zaskakujące,
tworzyła właściwie ta sama grupa artystów. Był to prawdziwy "latający
cyrk kabaretowy", który przenosił się z miasta do miasta, zasiewając
wszędzie ducha makabry i anarchii. Widmo kabaretu zaczęło krążyć nad
Europą. Najpierw było Monachium, potem Berlin, pod drodze Wiedeń i Zurych,
a nawet zdołali zahaczyć o Kraków i Zielony Balonik - występując gościnnie
w Jamie Michalika. W kabarecie rodziły się najbardziej ważne
rewolucje artystyczne, z piwnicy Cabaretu Voltaire wyszli dadaiści
i surrealiści, wiele lat później z piwnic kabaretu francuskiego wyjdzie
egzystencjalizm, teatr absurdu. To w Piwnicy pod Baranami przez
całe lata chronił się duch wolnej sztuki i mit krakowskiej bohemy. Kabaret
to miejsce, gatunek sztuki, to nieustanny ferment artystyczny, to niejednokrotnie
prowokacja i zgrywa, ale to też: "stan ducha". Wszyscy naznaczeni kabaretem,
zarażeni ideą nocnych wariacji stają się zupełnie innymi ludźmi, inaczej
patrzącymi na życie, na sztukę. Mit kabaretu jest mitem innego życia,
innego czasu, oderwanego od codziennych powinności, dziejącego się jakby
obok normalnego życia, na bocznym torze. W kabarecie wolno więcej, ale
też żyje się tutaj szybciej i intensywniej. Wie o tym każdy, kto potem
- już w dzień, próbuje odnaleźć się w normalnym czasie. W kabarecie
żart śmieszy dwa razy mocniej, zaś liryczna piosenka wyciska łzy dużo
szybciej niż gdzie indziej. Artyści i publiczność znajdują się na wyciągnięcie
ręki, na rzut papierowym kotylionem. Na scenie kabaretu artysta rzadko
ukrywa swoją prawdziwą tożsamość, występuje jako konkretna osoba, jest
sobą wobec widzów, co jeszcze bardziej zbliża i burzy bariery.
Nasza
opowieść nie jest rekonstrukcją, nie jest zbiorem kabaretowych songów,
nie jest próbą budowania jakiegoś nowego kabaretu. To podróż w poszukiwaniu
mitu kabaretu berlińskiego, prowadzona z dzisiejszej perspektywy, ze
współczesną świadomością estetyczną, wrażliwością muzyczną. Jest noc.
Czwarta rano w jakimiś tandetnym tingiel-tanglu zatrudniającym najdziwniejsze
towarzystwo pozbierane z teatrów, rewii i ulicy. O spektaklach jakie
wystawiają lepiej nie wspominać. To co jednak dzieje się po i trwa do
świtu, a nawet długo w dzień następny - to coś zupełnie innego. Poezja
miesza się z obcesowym chamstwem, wulgarne słowa z pełnymi liryzmu wyznaniami.
Tam jest wszystko to co gromadzi się w kulisach każdego teatru i kabaretu.
Jest zapach przetrawionego alkoholu i ciężkie opary istotnych rozmów,
przy których dzieła zebrane Heidegerra zdają się być lekturą
dla pensjonarek. W tym świecie tracimy poczucie gdzie zaczyna się zmyślona
prawda a gdzie kończy się prawdziwe zmyślenie. W takim miejscu - zbyt
wymyślonym aby mogło być prawdziwe, jedynym wyraźnym konkretem są ludzie,
postacie tak charakterystyczne, że nie sposób ich pomylić.
W
"Opowieściach Jedenastu Katów" znajduje się historia po części
będąca nawiązaniem do moich poprzednich spektakli, po części będącą
dalekim echem dramatu Witkacego "Maciej Korbowa i Bellatrix".
Inny czas - zawarty w kabarecie, jest tu miejscem gdzie w groteskowym
wykrzywieniu możemy obejrzeć ludzkie namiętności, miłość, społeczne
rytuały, którym poddajemy się bezwolnie, kulturowe mity. W tym świecie
zanurzonym w estetykę tandetnego polskiego campu, może się rozegrać
pięć aktów - egzekucji, w których zgilotynowane zostaną historie dziejące
się wokół podejrzanej pary małżonków Moritza i Petroneli Novak.
Przez scenę przewinie się bogaty korowód postaci, którym w wyśpiewywanych
songach towarzyszyć będzie grająca na żywo orkiestra "Czarna Papryka".
Siłą napędową akcji będą piosenki, w większości nigdy w Polsce nie grane,
tłumaczone po raz pierwszy. Gdyby chcieć zaklasyfikować ten spektakl
gatunkowo., to można go zmieścić w obszarze pomiędzy musicalem, rewią
a teatrem muzycznym, choć o żadnej oczywistości gatunkowej mowy być
nie może. To będzie nasza własna forma, w której songi, cała warstwa
muzyczna oraz ruch, nawiązujący w swojej stylistyce do nowoczesnego
teatru tańca będą językiem opowieści.
Historia
nasza jest jednocześnie swoistą podróżą przez wiek XX - od lat 20' po
lata 90' - przy wykorzystaniu różnych konwencji estetyczno - teatralnych.
Songi, których jest w Opowieściach Jedenastu Katów ponad 20 nie
są przerywnikiem czy muzycznym kontrapunktem: one są integralną częścią
historii, a często jej motorem napędowym. W naszej tradycji teatralnej
nowoczesne funkcjonowanie songu stworzyli Brecht z Weilem. Ale oni nadeszli
po kompozytorach piosenek do naszego spektaklu: Kurcie Tucholskym,
Friedrichu Hollaendrze, Franku Wedekindzie, Joachimie Ringelnatzu. Tamci
stworzyli song kabaretowy, Weil z Brechtem włączyli go
w strukturę teatru, łącząc dramat z rewią, tworząc podwaliny pod nowy
teatr muzyczny. To wszystko działo się w lata 20. i 30. w Niemczech.
Po Brechcie i Weilu było wielu innych, ale to oni jako
pierwsi pozbawili kabaret niewinności, czyniąc z niego pełnoprawną formę
dramatyczną. Doskonale pokazał to Bob Fosse w swoim "brechtowskim"
- Kabarecie. U Fossa kabaret jest przeczuciem nadchodzącego faszyzmu,
u nas kabaret staje się przeczuciem nowoczesnego, a jednocześnie by
powtórzyć za Witkacym "zbydlęconego i zmechanizowanego" społeczeństwa.
Plan
sztuki
Prolog: Podejrzane zaślubiny
Egzekucja I: Miasto kobiet
Egzekucja II: Muerta operita
Egzekucja III: Ostatnia Noc Republiki Weimarskiej
przerwa
Egzekucja IV: La dolce NRD
Egzekucja V: Wyścig szczurków
Finał: Pełno krętactw!