Tango Oberiu 1928
Rewia pure nonsense z ponurym zakończeniem
Spektakl
oparty na tekstach rosyjskich pisarzy z lat 20-tych:
Daniła Charmsa
Mikołaja Olejnikowa
Aleksandra Wwiedienskiego
Mikołaja Zabołockiego
Scenariusz
i reżyseria: Łukasz Czuj
Muzyka: Dominik Pietraszko
Aranżacja przestrzeni: Michał Urban
Kierownictwo muzyczne: Jerzy Jarosik
Przygotowanie wokalne: Ewa Mentel
Choreografia: Jacek Tomasik
Obsada
Oberiuci:
Danił Charms - poeta, nosi się z angielska, nieodłączna fajka,
nienaganne maniery skrywające umysł szalony i przewrotny. Uwielbia dysputy
pełne obrzydliwych konceptów. Bez reszty pochłonięty pasją zgłębiania
nowoczesnych tendencji w sztukach wszelakiego rodzaju. Jego marzeniem
jest zbudowanie Oberiuckiej Maszyny do Robienia Wielkiego Nic - ARTUR
ŚWIĘS
Mikołaj Zabołocki - poeta, melancholik. Nieco bladawy. Natura
muzyczna. Uwielbia dostojeństwo i powagę, nawet w chwilach największego
upojenia paranoją - KRZYSZTOF WIERZCHOWSKI
Mikołaj Olejnikow - również poeta. Cynik. Mistrz makabrycznych
opowieści, jak każdy zresztą przyzwoity oberiuta. Mówi rzadko, ale ostro
- MIROSŁAW KSIĄŻEK
Aleksander Wwiedienski - też poeta, ale rozchełstany. Artycha
pełną gębą, tak zwany typ obyczajowy. Głoś niski - dudniący. Druh serdeczny
Charmsa i partner w jego dysputach - ROBERT TALARCZYK
Kobiety:
Elżbieta Bam - postać fikcyjna. Arystokratka. Skryta intelektualistka.
Chwilowo oskarżona o morderstwo Aleksandra Wwiedienskiego - ANNA
RATAJCZYK
Irena - członek konsomołu, w stanie permantetnego kryzysu tożsamości
- RÓŻA MICZKO
Tatiana - dziwna pani z podtekstem metafizycznym - ALONA SZOSTAK
Orkiestra Podejrzanych Indywiduów
Premiera
30 stycznia 1997
Państwowy Teatr Rozrywki w Chorzowie

Interesuje
mnie tylko "bzdura", tylko to, co nie ma żadnego praktycznego sensu.
Interesuje mnie tylko życie w swoich absurdalnych przejawach. Bohaterstwo,
patos, dziarskość, morały, higieniczność, obyczajność, rozrzewnienie
i zapał - to uczucia i słowa, które mi są nienawistne. Całkowicie za
to rozumiem i poważam zachwyt i ekstazę, natchnienie i rozpacz, namiętność
i powściągliwość, rozwiązłość i cnotę, zmartwienie i smutek, radość
i śmiech. Daniił Charms
Zabawa
w umieranie
Łukasz Czuj
Myśląc
o oberiutach warto pamiętać o Gogolu i Witkacym. Gogol był przed, Witkacy
obok. Dalej, w sensie geograficznym, ale nie historycznym, są dadaiści
i surrealiści - cała europejska awangarda. Jednak tam, we Francji, Szwajcarii
to była zabawa, gra w sztukę, tutaj - w Rosji, gra idzie o życie.
Jeśli
jednak ktoś, w takim kraju jak Rosja Radziecka, w roku 1928 - pisze
takie sztuki, wiersze i opowiadania, jakie pisali Charms, Wwiedienski,
Olejnikow i Zabołocki, to muszą kryć się za tym rozległe pokłady szalonej
desperacji, odwagi i brawury lub zwykłej głupoty i niefrasobliwości.
Jak, patrząc z naszej perspektywy, zrozumieć postawę Charmsa w roku
1928 w Sankt Petersburgu - gdy przechadzał się po Newskim Prospekcie
odziany tylko w kapcie i fajkę angielskiego dżentelmena. Poczuć tę całą
energię, która gromadzi się na styku kufajkowej rzeczywistości sowieckiego
"raju" a nieujarzmionej woli życia, tworzenia eksplodującej w klubach
i gosizdatach miasta nad Newą. Przypomnijmy sobie rok 1985 czy 86 w
Polsce. Apatia, brak nadziei na zmianę sytuacji i kolorowa eksplozja
Pomarańczowej Alternatywy. Waldemar Frydrych i inni "pomarańczowi" byli
w tym samym wieku co Oberiuci. Oswajali rzeczywistość poprzez śmiech.
Spójrzmy
na nich poprzez Witkacego, który w roku 1917, jako oficer carskiej armii,
był w Sankt Petersburgu i stanął twarzą w twarz z rewolucją. Tym doświadczeniem,
jest podszyta cała jego twórczość - ci wszyscy Hiperrobociarze i Członkowie
Ligi Automatyzmu biorą swój początek z przerażenia autora, który zobaczył
narodziny machiny do unicestwiania indywidum.
W roku 1917 Charms miał 12 lat. Teoretycznie mógł spotkać się z Witkacym
na ulicy Sankt Petersburga. Nawet jednak, jeśli ich drogi się nie skrzyżowały
- to obaj wynieśli coś ważnego z tego bezpośredniego doświadczenia historii.
Dlatego tak ważne jest, aby nie dać się uwieść pozornej żartobliwości
oberiuckich tekstów. Co się tam kryje za tą zabawą? Co ich pcha do tej
gry ze śmiercią? Inni szli na lep sztuki proletariackiej, poddawali
się, ci zaś nie. Z zadziwiającym stuporem idą pod wiatr. Gdzie jest
ich strach?
Mini
traktat o teatrze surrealistycznym, dadaistycznym, oberiuckim
W
teatrze surrealnym zestawienia różnych elementów - często ze sobą sprzecznych,
służą stworzeniu obrazu, o określonej konstrukcji poetyckiej. Surrealizm
odwzorowując mechanikę snu - z jego płynnością, nakładaniem się planów,
służy kreacji rzeczywistości alternatywnej, w stosunku do świata realnego.
W świecie snu wartości ulegają zawieszeniu: zbrodnia staje się lekka,
nie powoduje wyrzutów sumienia.
Dadaizm zakłada świadome i wręcz perwersyjne zderzanie różnych słów,
obrazów, dźwięków. Mechanika dadaistyczna ma podłoże anarchistyczne,
nihilistyczne. Dadaizm uderza w wartości, mniejszą wagę przywiązując
do tworzenia nowych, dokonuje obnażenia świata realnego. Obca jest mu
podświadomość i mechanika snu.
Stąd - czasem używając podobnych obiektów czy słów - dadaiści i surrealiści
osiągają zupełnie przeciwny efekt.
W świecie Oberiu bardzo często te kierunki się spotykają. W swoim manifeście
Oberiuci, co prawda, odżegnują się od podświadomości, podkreślając,
iż kierują swoją uwagę w stronę realności. Będąc jednak późnymi dziećmi
awangardy, noszą w sobie dziedzictwo większości prądów artystycznych
tamtej epoki: konstruktywizmu, futuryzmu, dadaizmu, surrealizmu czy
abstrakcji. Nowa formuła Oberiu polega na przetworzeniu realności w
senny koszmar. "Realność przepisana na sen, ukazała swoją grozę".
Tango
Oberiu
W
roku 1910 do Europy przywędrował nowy taniec: tango. Rychło zawojował
wszystkie dancingi naszego kontynentu. Dotarł także do Sankt Petersburga.
Stał się znakiem nowej epoki, równie ważnym jak zawołanie futurystów:
"Ryczący automobil jest piękniejszy od Nike z Samotraki" i ich marzenia
o trzech M: Mieście, Masie, Maszynie. W tym katalogu znaków szczególnych
tamtej epoki muszą się też znaleźć: pisuar wystawiony w galerii przez
Marcela Duchampa z podpisem "Fontanna", obrazy abstrakcyjne Malewicza,
oraz fajka Daniła Charmsa.
Taniec najlepiej wyraża rytm każdej epoki.
Daniił
Charms
Spokojna woda kołysała się u moich stóp. Patrzyłem w
ciemną wodę i widziałem niebo. Tu, w tym miejscu, Ligudim przekaże mi
formułę nieistniejących przedmiotów. Włożyłem kij do wody. I nagle pod
wodą, ktoś złapał mój kij i szarpnął. Wypuściłem kij z rąk. Poszedł
pod wodę z taką szybkością, że aż zaświszczał. Zmieszany stałem obok
wody. Ligudim przyszedł dokładnie o piątej i zapytał mnie dlaczego jestem
taki blady. Przeszły cztery minuty, podczas których patrzył w ciemną
wodę, a potem rzekł: Na to nie ma formuły. Takimi rzeczami można straszyć
małe dzieci, nas to jednak nie interesuje. Nie jesteśmy kolekcjonerami
fantastycznych tematów. Naszemu sercu miłe są jedynie bezmyślne uczynki.
Po czym Ligudim pokręcił głową i opuścił pole mojego widzenia.
Danił
Charms
Kaługin zasnął i przyśniło mu się, że siedzi w krzakach,
a obok krzaków przechodzi milicjant. Kaługin obudził się, podrapał po
brodzie, znowu zasnął i znowu przyśniło mu się, że idzie obok krzaków,
a w krzakach zaczaił się i siedzi milicjant. Kaługin obudził się, położył
pod głowę gazetę, żeby nie moczyć śliną poduszki, znowu zasnął i znowu
przyśniło mu się, że siedzi w krzakach, a obok krzaków przechodzi milicjant.
Kaługin obudził się, zmienił gazetę, położył się, znowu zasnął i znowu
przyśniło mu się, że idzie obok krzaków, a w krzakach siedzi milicjant.
Tu Kaługin obudził się i postanowił już nie spać, ale momentalnie zasnął
i przyśniło mu się, że siedzi za milicjantem a obok przechodzą krzaki.
Kaługin zaczął krzyczeć i rzucać się po łóżku, ale obudzić się już nie
mógł. Kaługin spał cztery noce z rzędu, a piątego dnia zbudził się tak
wychudzony, że musiał buty przywiązywać do nóg sznurkami, aby mu nie
spadały. W piekarni gdzie Kaługin kupował zawsze pszenny chleb, nie
poznano go i wetknięto mu sitkowy. A komisja sanitarna, która chodziła
po mieszkaniach, zobaczywszy Kaługina uznała go za osobę antysanitarną
i całkowicie nieprzydatną i poleciła spółdzielni mieszkaniowej wyrzucić
Kaługina razem ze śmieciami. Kaługina złożono na pół i wyrzucono jak
pierwszy lepszy śmieć.
Jak
przygotować wieczór OBERIU dla kilku, niczego nie przeczuwających przyjaciół?
Należy
przeprowadzić batalię w następujący sposób: po naszych utworach wystąpi
Igor Bachtieriew i wygłosi nonsensowne przemówienie, posługując się
cytatami z utworów nieznanych poetów, itd. Następnie wystąpi ktoś inny
i też wygłosi przemówienie, tylko w duchu marksistowskim. W swym wystąpieniu
będzie nas bronił. Na zakończenie dwie nieznane osoby podejdą do stołu
ramię w ramię i oświadczą: w nawiązaniu do poprzednich wypowiedzi nie
mamy wiele do powiedzenia, ale coś zaśpiewamy. I coś zaśpiewają. W końcu
wystąpi Gaga Kacman i wyrecytuje coś z żywotów świętych. To będzie niezłe.